Przecław News

Informacje o Polsce. Wybierz tematy, o których chcesz dowiedzieć się więcej w Wiadomościach Przecławia.

Ameryka i Wielka Brytania nadal pracują nad edukacją światowych przywódców – Politico

Ameryka i Wielka Brytania nadal pracują nad edukacją światowych przywódców – Politico

Walter Ellis jest dziennikarzem i komentatorem urodzonym w Irlandii Północnej, mieszkającym we Francji. Jest autorem książki Początek końca: wyniszczająca skaza szczęśliwego irlandzkiego dzieciństwa.„.

Kto wiedział, że Viktor Orbán, autorytarny premier Węgier i przyjaciel prezydenta Rosji Władimira Putina w trudnej sytuacji, dzielił tego samego nauczyciela w Oksfordzie z byłym prezydentem USA i uczonym z Rodos, Billem Clintonem?

Co prawda cotygodniowe lekcje pary z polskim filozofem polityki Zbigniewem Pieczyńskim, weteranem Powstania Warszawskiego, odbywały się w odstępie dwudziestu lat, ale przekaz ze strony profesorskiej biura niewiele się zmienił przez te lata. Pełczyński, liberalny kapitalista starej szkoły, wierzący we współpracę ludzi bez względu na wyznawaną ideologię, Pełczyński zrobił wszystko, co mógł, aby w ostatnich dniach komunizmu w 2008 roku wprowadzić młodych Polaków i nie tylko z Europy Wschodniej w wolny rynek i zasady demokracji. Polska .

Rzecz w tym, że żaden z mężczyzn nie słuchał – wcale nie. Ich umysły już skupiały się na tym, jaki powinien być ich następny krok. Bez wątpienia Clinton uważał, że nie ma potrzeby nauczania takich zasad. Z drugiej strony Orbán – mimo że piął się po szczeblach partyjnych i uważał się za „naiwnego i lojalnego zwolennika” reżimu komunistycznego – był już zdecydowany całkowicie pozbyć się starego myślenia i nie miał czasu na kompromisy.

Ambicja odgrywa główną rolę w edukacji, zwłaszcza dla tych, którzy wybierają politykę jako zamierzoną drogę naprzód. Orban i Clinton to zaledwie dwaj z 53 obecnych światowych przywódców, którzy spędzili czas na brytyjskich uniwersytetach. Tylko Stany Zjednoczone, gdzie jest ich 54, mają wyższą liczbę ofiar śmiertelnych.

Ale czy ci studenci, którzy często przemierzają całe kontynenty, aby obsadzić przydzielone im miejsca, są skazani na edukację na wysokim poziomie, czy też, w przypadku Ameryki, szansę na zapoznanie się z największą na świecie potęgą gospodarczą i militarną? A może po prostu angielski jest lingua franca na całym świecie?

Niedawno opublikowany przez Instytut Polityki Szkolnictwa Wyższego z siedzibą w Oksfordzie Indeks miękkiej siły na rok 2023 Wymienia 13 dziedzicznych władców, którzy studiowali w Wielkiej Brytanii, począwszy od cesarza Japonii, poprzez królów, królowe i książąt Belgii, Norwegii, Danii, Luksemburga, Malezji, Jordanii, Bahrajnu, Monako, Lesotho i Tonga, aż po różnych sułtanów Zatoki Perskiej, Książąt i Szejków.

READ  Taskovsky wybiera dokument Carol Balka „Bocolic”

Wśród pozostałych 40 nazwisk – samych prezydentów i premierów – znajdują się przywódcy Egiptu, Iraku, Syrii, Czech, Serbii, Szwajcarii, Cypru, Malty, Boliwii, Mozambiku, Tanzanii, Kamerunu, Ghany, Zambii, Sierra Leone, Barbadosu , Filipiny i Singapur.

Nie wszyscy ukończyli studia w tak różnorodnych instytucjach jak Oxford, Cambridge, London School of Economics oraz uniwersytety w Manchesterze, Warwick i Southampton. Niektórzy, jak na przykład prezydent Ghany Nana Akufo-Addo, wrócili do ojczyzny zaledwie po kilku miesiącach. Jednak inni kontynuowali tę drogę, jak na przykład David Francis – były premier, a obecnie minister spraw zagranicznych Sierra Leone – który po uzyskaniu doktoratu został dyrektorem Afrykańskiego Centrum Studiów nad Pokojem i Konfliktami na Uniwersytecie w Bradford.

Pakistańczyk Imran Khan – absolwent Keble College w Oksfordzie – również zajmowałby ważne miejsce na brytyjskiej liście, gdyby – zgodnie z tradycją – nie został usunięty w 2022 r. po oskarżeniu o korupcję. Choć syryjski dyktator Bashar al-Assad, który studiował okulistykę w szpitalu Western Eye w Londynie, pozostaje u steru władzy w rozdartym wojną Damaszku, wspierany przez rosyjską broń.

Tymczasem w ostatnich latach Stany Zjednoczone o włos wyprzedziły w tym indeksie Wielką Brytanię, ale z pewnością nie byłoby zaskoczeniem, gdyby na amerykańskiej liście było więcej wybieranych przywódców i mniej członków rodziny królewskiej. Do wyjątków należy król Hiszpanii Felipe VI, który uzyskał tytuł magistra stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Georgetown, gdzie mieszkał ze swoim kuzynem, greckim księciem koronnym Pavlosem.

Kolejnym przykładem jest król Belgii Filip, posiadający tytuł magistra nauk politycznych na Uniwersytecie Stanforda, podczas gdy książę Albert z Monako, syn gwiazdy filmowej lat 50. Grace Kelly, z dumą ukończył cztery lata studiów w Amherst College, ponieważ mówił. Nie tylko francuski, niemiecki i włoski, ale także „amerykański” angielski.

Wśród wybieranych przywódców amerykańskiego pochodzenia najbardziej znany jest niewątpliwie Benjamin Netanjahu – wieczny premier Izraela – który posiada tytuł licencjata z architektury i tytuł MBA na MIT i podobnie jak książę Albert z Monako mówi po angielsku. Z wyraźnym amerykańskim akcentem.

Premier Izraela Benjamin Netanjahu posiada tytuł licencjata z architektury oraz tytuł MBA uzyskany w Massachusetts Institute of Technology Seana Gallupa/Getty Images

Inni, w przypadkowej kolejności, to m.in. prezydent Tajwanu Tsai Ing-wen, która studiowała prawo na Uniwersytecie Cornell; Prezydent Kostaryki Rodrigo Chavez Robles, który czytał ekonomię i rolnictwo na Uniwersytecie Ohio; były premier Bułgarii Kirill Petkov, jeden z najlepszych studentów MBA na Harvardzie; oraz były prezydent Kenii Uhuru Kenyatta, absolwent polityki i ekonomii na Uniwersytecie Amherst; Oraz gruzińska przywódczyni Salome Zurabiszwili, która swoją błyskotliwą karierę zakończyła w Sciences Po w Paryżu, uzyskując drugi stopień magistra w Kolumbii, pod okiem Zbigniewa Brzezińskiego.

READ  Wewnątrz wakacji Arjuna Rampala ze swoją dziewczyną Gabrielą Dimitriades i dziećmi Erica, Mahiką i Mirą | Bollywood

Jeśli chodzi o nagrody, Wielkiej Brytanii nadal udaje się utrzymać nos z przodu, choć tylko w niewielkim stopniu. Wydaje się, że działa tu pewna alchemia, ponieważ chodzi zarówno o klasę i tradycję, jak i o możliwości akademickie, co równoważy względny upadek kraju jako narodu wpływowego na świecie. Ale to, co naprawdę się liczy – i z pewnością ujawni się w nadchodzących latach – to stopień, w jakim oba modele „anglosaskie” wyprzedzają grupę, która je realizuje.

Obecnie na trzecim miejscu znajduje się Francja z 30 aktywnymi liderami na liście uczelni (spadek z 40 w 2019 r.). Z kolei Rosja, 18 miesięcy po inwazji na Ukrainę, znalazła się na czwartym miejscu, a jej wynik za granicą sięgnął 10.

Oczywiście Stany Zjednoczone, z populacją pięciokrotnie większą od Wielkiej Brytanii i największą i najbardziej produktywną gospodarką na świecie, z pewnością będą wywierać największą atrakcyjność. To, co wyróżnia sondaż, to fakt, że funt za funt (i dolar za dolara) Wielka Brytania w dalszym ciągu przewyższa swoją wagę.

Ale czy naprawdę istnieje jakiś związek pomiędzy edukacją zachodnich elit a przyszłym dobrym rządzeniem, a nawet poparciem dla ideału demokracji przedstawicielskiej? Doświadczenia Afryki i Bliskiego Wschodu z ostatnich pięciu dekad nie są inspirujące – a Assad jest tego najlepszym przykładem.

Możemy także zapytać, dlaczego przywódcy, którzy spędzili czas w Ameryce i Anglii, często nie okazują trwałego uczucia ani wielkiej lojalności żadnemu z krajów.

Orbán należał do tych, dla których wymarzone wieże Oksfordu były jedynie ulotną chwilą. Uwielbiał „ekscytujący taniec” idei w Wielkiej Brytanii, która wówczas pozostawała jeszcze pod wpływem Margaret Thatcher. Ale mur berliński był bliski upadku, więc powiedział sobie: „Victor, co ty tu robisz?”

Clinton jako ostatni zdecydował się nie przesadzać ze swoim powitaniem. Przybył do Oksfordu w 1968 r., aby czytać PPE (polityka, filozofia i ekonomia), ale wahał się z wyborem przedmiotu i wyjechał w następnym roku bez dyplomu, aby studiować prawo w Yale, powracając do Stanów Zjednoczonych. Chociaż bardzo podobał mu się czas spędzony w Anglii. Clinton miał obsesję na punkcie klasy, był obciążony przestarzałymi tradycjami i, co najgorsze, małostkowy – co było dziwną skargą, biorąc pod uwagę jego absurdalność w Gabinecie Owalnym. Skarżył się także na wilgoć w pokojach uniwersyteckich i słabą instalację wodno-kanalizacyjną.

READ  Roxy Jacinko na czerwonym dywanie podczas Drag Race Down

Z drugiej strony, w obliczu dzisiejszych zmian demograficznych, nie można dokładnie określić, ilu przyszłych przywódców Chin i Indii skorzysta z czasu spędzonego za granicą. Spośród 680 000 studentów zagranicznych na brytyjskich uniwersytetach studiuje obecnie około 152 000 obywateli Chin i 127 000 Indii, a także prawie 45 000 Nigeryjczyków i 120 000 obywateli państw członkowskich UE.

W Stanach Zjednoczonych 317 000 Chińczyków i 168 000 Hindusów stanowi połowę międzynarodowej liczby 950 000. Jednak spośród innych krajów pochodzenia żaden – z wyjątkiem Korei Południowej – nie wysłał ponad 25 000 studentów, z czego bardzo niewielu pochodziło z Afryki spoza Nigerii, a tylko 40 000 z całej Ameryki Łacińskiej.

Co więcej, w miarę jak wkraczamy w drugą ćwierć XXI wieku, wydaje się, że między Chinami z jednej strony a Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią z drugiej nie zanikła miłość. Jednocześnie Indie przyjęły stanowisko janusowe, zmieniając swoje spojrzenie między Zachodem a sojuszem BRICS, do którego należy Rosja Putina. Afryka, zrywając więzi kolonialne, coraz bardziej skłania się ku Pekińskiej Inicjatywie Pasa i Szlaku, podczas gdy zalane pieniędzmi państwa Zatoki Perskiej są zajęte przygotowywaniem swoich gniazd.

W ciągu ostatnich 25 lat uniwersytety również stały się wielkim biznesem, praktycznie przemysłem samym w sobie. Roczny dochód Wielkiej Brytanii uzyskany od zagranicznych studentów szacowany jest obecnie na 14 miliardów funtów (17,6 miliarda dolarów) – więcej niż roczny koszt członkostwa kraju w UE przed brexitem wynoszący 13 miliardów funtów. Odpowiednia kwota dla Ameryki wynosi 38 miliardów dolarów, czyli ośmiokrotność całkowitych zysków Boeinga i 12 miliardów dolarów więcej niż zyski Coca-Coli.

Tymczasem w Wielkiej Brytanii tysiące osób, którym w tym roku nie udało się zdobyć miejsca na uniwersytecie, zadają sobie pytanie, co muszą zrobić, aby konkurować z tą stale rosnącą falą zagraniczną.