Gazeta cytowała nienazwane dokumenty i źródła zaznajomione z obradami.
Twitter z siedzibą w San Francisco i adwokat Muska, Alex Spiro, nie odpowiedział od razu na wiadomości z prośbą o komentarz.
Chociaż oczekiwano cięć zatrudnienia niezależnie od sprzedaży, wielkość planowanych cięć Muska jest znacznie bardziej ekstremalna niż wszystko, co planował Twitter.
Sam Musk zasugerował, że niektórzy pracownicy firmy powinni zostać zwolnieni w przeszłości, ale nie podał konkretnej liczby – przynajmniej nie publicznie.
„Cięcie zatrudnienia o 75 procent oznaczałoby, przynajmniej poza bramami, silniejsze i wolne przepływy pieniężne i zyski, które byłyby atrakcyjne dla inwestorów chcących wejść w transakcję” – powiedział Dan Ives, analityk Wedbush.
„Nie możesz jednak wyciąć sobie drogi do wzrostu”.
Ives dodał, że tak znaczne zmniejszenie liczby pracowników Twittera prawdopodobnie cofnęłoby firmę o lata.
Już teraz eksperci, organizacje non-profit, a nawet pracownicy Twittera ostrzegają, że wycofanie inwestycji w moderowanie treści i bezpieczeństwo danych może zaszkodzić Twitterowi i jego użytkownikom.
W związku z dużym spadkiem, który może planować Musk, platforma może szybko zostać opanowana przez złośliwą zawartość i spam — te ostatnie, o których sam dyrektor generalny Tesli powiedział, że porozmawia, jeśli zostanie właścicielem firmy.
Twitter pozwał, a sędzia z Delaware dał obu stronom czas do 28 października na wypracowanie szczegółów.
W przeciwnym razie w listopadzie odbędzie się próba.

Dorota Masłowska jest współpracowniczką serwisu Przecław News, gdzie pisze o wiadomościach, polityce, biznesie, technologii, sporcie, rozrywce i stylu życia. Koncentruje się na dostarczaniu przejrzystych i użytecznych informacji o aktualnych wydarzeniach, pomagając czytelnikom śledzić najważniejsze tematy oraz historie istotne dla codziennego życia.

Więcej artykułów
Arabia Saudyjska mocno obniża ceny ropy dla Azji. Największa korekta od ponad dwóch dekad
Dino rozwija własną energetykę słoneczną. Kierowcy aut elektrycznych liczą na więcej
Narodowy Bank Zjednoczonych Emiratów Arabskich stwierdził, że poniedziałkowa przerwa w świadczeniu usług, która dotknęła klientów, nie była cyberatakiem