Mizuho, jeden z największych banków na świecie, kupuje Greenhill, notowaną na giełdzie nowojorską firmę doradztwa inwestycyjnego, prowadzącą rozległą działalność w Australii.
Źródła podały w poniedziałek wieczorem, że kierownictwo wyższego szczebla w Greenhill zostało poinformowane o planie, który wycenia firmę na około 1 miliard dolarów. Propozycja utrzymałaby obecną strukturę zarządzania, ale wymagałaby głosowania akcjonariuszy, ponieważ Greenhill jest notowana na giełdzie.
Greenhill zatrudnia około 400 osób, w tym 80 dyrektorów zarządzających. Australia odpowiada za około 10 procent światowych przychodów. Źródła podały, że marka Greenhill, która powstała w 1996 roku, zostanie zachowana przez Mizuho jako globalna marka M.&Praca konsultingowa.
Roger Fileto jest szefem lokalnego Greenhill. Piotr Brygg
Greenhill podjął aktywne działania lokalnie, w tym obronę Liontown przed licznymi pochyleniami litowego giganta Albermarle; sprzedaż materiałów budowlanych CPE Capital Jaybro firmie private equity Quadrant; oraz doradzanie firmie Brambles przy różnych projektach.
Grupa pomagała również OZ Minerals w rozmowach z BHP, które ostatecznie doprowadziły do przejęcia kopalni miedzi i niklu za 9,6 miliarda dolarów.
Lokalnie, Greenhill jest kierowany przez Rogera Fileto, który dołączył w 2000 roku. Richard Phillips, dawniej Goldman Sachs i Macquarie, jest lokalnym prezydentem Greenhill, podczas gdy inni znakomici to Campbell Cooper i Chris Collett.

Dorota Masłowska jest współpracowniczką serwisu Przecław News, gdzie pisze o wiadomościach, polityce, biznesie, technologii, sporcie, rozrywce i stylu życia. Koncentruje się na dostarczaniu przejrzystych i użytecznych informacji o aktualnych wydarzeniach, pomagając czytelnikom śledzić najważniejsze tematy oraz historie istotne dla codziennego życia.

Więcej artykułów
Arabia Saudyjska mocno obniża ceny ropy dla Azji. Największa korekta od ponad dwóch dekad
Dino rozwija własną energetykę słoneczną. Kierowcy aut elektrycznych liczą na więcej
Narodowy Bank Zjednoczonych Emiratów Arabskich stwierdził, że poniedziałkowa przerwa w świadczeniu usług, która dotknęła klientów, nie była cyberatakiem